Trener i prezes o sytuacji w klubie oraz planach na przyszłość

Czy będzie jeszcze jeden transfer? Jaka jest aktualna sytuacja w klubie? Jakie plany na przyszłość? Między innymi o tym porozmawialiśmy z trenerem Marcinem Muzykiewiczem oraz prezesem Mateuszem Michalskim.

Trenerze, za nami 3 pierwsze mecze ligowe, niestety przegrane. Czy z gry można wyciągnąć jakieś pozytywy?

M. Muzykiewicz: Patrząc na te ostatnie mecze, szczególnie ten ostatni mecz w Słupcy, jedyny pozytyw jaki możemy wyciągnąć to jest pierwsze 15 minut, gdzie pokazaliśmy i sami sobie udowodniliśmy, że potrafimy grać w ataku pozycyjnym. Potrafimy sobie stworzyć sytuacje bramkowe, stałe fragmenty gry. Tylko to trzeba przełożyć na bramki. Gdybyśmy w tym meczu zdobyli pierwsi bramkę, to mecz mógł się potoczyć całkiem inaczej. Niestety tak się nie stało, za chwilę straciliśmy bramkę na 1:0 i morale zespołu trochę opadły. Na pewno te pierwsze 15 minut jest jakimś zalążkiem i pozytywem do tego jak chcemy to budować.

Jakie aspekty gry musimy poprawić, żeby w końcu zacząć punktować?

M. Muzykiewicz: Przede wszystkim musimy poprawić organizację gry, zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Pomysł, który mamy na grę, na treningach wygląda nieźle. Niestety na chwilę obecną jest go nam ciężko przełożyć na mecz. To co trenujemy, to co chcemy grać musimy przełożyć na grę w meczu. Zadania, które mamy do wykonania musimy robić bardziej zdecydowanie, trochę mniej się wahać czy bać się tego co chcemy zrobić. W defensywie musimy poprawić komunikację, zachowania w tej defensywie, odpowiednie reakcje w fazach przejściowych. Nad tym pracujemy cały czas i myślę, że będzie to wyglądać z tygodnia na tydzień coraz lepiej.

Porażki nigdy nie wpływają dobrze na atmosferę w zespole. Jakie nastroje panują więc w biało-niebieskiej szatni?

M. Muzykiewicz: Nas te porażki motywują do jeszcze cięższej pracy. Po ostatnim meczu odbyliśmy męską rozmowę w szatni, gdzie sobie kilka rzeczy powiedzieliśmy – co się musi natychmiast zmienić, jakie mamy słabe strony, które musimy poprawić. Mam nadzieję, że szatnia na to dobrze zareaguje. Atmosfera w szatni jest dobra. Wiemy jaki jest nasz cel na ten sezon. Pierwsze mecze na pewno trudne, wiemy, że potrzebujemy czasu na to wszystko, ale nastroje są dobre. Potrzebujemy trzech punktów – to jest nasz cel, który musimy jak najszybciej zrealizować.

Przed nami mecz z Victorią Ostrzeszów. Czy po wysokiej porażce w Słupcy kibice mogą liczyć na poprawę gry i walkę o pierwsze trzy punkty w sezonie?

M. Muzykiewicz: My chcemy o trzy punkty walczyć w każdym meczu. Liczymy na to, że gra będzie lepsza. W tym tygodniu pracowaliśmy nad tym, czego nam brakowało w meczu w Słupcy. Pracowaliśmy nad tym, gdzie widzimy największe mankamenty, to co musimy doskonalić w tej grze. Natomiast zawsze nas weryfikuje boisko, ale na pewno będziemy w tym meczu jeszcze bardziej zaangażowani, będziemy bardziej agresywni, będziemy robić wszystko żeby ten mecz wygrać i zdobyć pierwsze trzy punkty w sezonie.

Przejdźmy do kwestii, o którą pyta wiele osób. Jaka wizja przyświeca sztabowi szkoleniowemu podczas budowy drużyny seniorów pod kątem obecnego, ale i przyszłych sezonów?

M. Muzykiewicz: Naszą wizją przede wszystkim jest to żeby ten zespół budować w większości na naszych wychowankach, zawodnikach z rocznika 2004 czy zawodnikach, którzy grali w innych klubach, ale są naszymi wychowankami. Na pewno nie chcemy tutaj sprowadzać armii zaciężnej. Potrzebujemy tych wzmocnień z zewnątrz, ale ma to być 5-6 zawodników, którzy tą grę pomogą rozwijać swoim doświadczeniem, a nie 12-13 nowych nazwisk z całej Polski. Jest to cel, który musi trwać, to nie jest pomysł, który będzie wykonany w ciągu pół roku. Musi być to plan długofalowy. Na pewno musimy to robić rozsądnie. Nie chcemy mieć 12 nowych nazwisk, który za pół roku tutaj nie będzie i trzeba będzie tę drużynę budować od nowa. Chcemy ogrywać tych młodych chłopaków, oswajać ich z piłką seniorską żeby za te 2-3 lata mieli tutaj zespół, który będzie mógł walczyć o wyższe cele. To jak to dzisiaj wygląda, taki początek nie jest dla nas wszystkich łatwy. Musimy podejść do tego, że to nasz początek drogi z tą drużyną. Musimy patrzeć w przyszłość i budować to na spokojnie, a wyniki i sukcesy przyjdą w okresie późniejszym. Dzisiaj nie możemy działać tak jak działaliśmy wcześniej. Teraz jest taki czas, że trzeba to odciąć grubą kreską i budowę tej drużyny trochę zmienić, żebyśmy nie musieli co pół roku budować od nowa. Chcemy mieć jakąś podstawę tej drużyny, na której będziemy bazować. Taki jest pomysł całego sztabu szkoleniowego, żeby w ten sposób działać, za to bierzemy odpowiedzialność i w taki sposób chcemy pracować w tym klubie.

Po spadku z 3 ligi w pierwszym zespole pojawiło się dużo młodych zawodników, głównie z rocznika 2004. Sprowadzeni zostali także wychowankowie, grający dotychczas innych klubach oraz nowi zawodnicy z regionu konińskiego. Czy taka polityka transferowa wpisuje się w przyszłościowe plany odbudowy drużyny seniorów?

M. Michalski: To jest nasza wizja, na której chcemy opierać przyszłość – nie tylko ten sezon ale i następne. Wiadomo, że wszystkich od razu nie da się przekonać do tej wizji i przyjścia tutaj od razu. Będzie to rozłożone w czasie. Trzeba pamiętać, że „do tanga trzeba dwojga”, być może mogło by tu być więcej zawodników, ale na ten moment nie było takiej możliwości czy chęci z jednej ze stron. Z naszej strony były takie chęci i to nie raz. Mamy takich zawodników jak widać. Cieszymy się, że możemy z nimi pracować. Na pewno wymaga to dużo więcej pracy od sztabu szkoleniowego, bo trzeba tych zawodników, zwłaszcza z grup młodzieżowych przyzwyczaić do piłki seniorskiej, gdzie są na pewno inne obciążenia fizyczne, przygotowanie kondycyjne. Zawodnicy muszą złapać doświadczenie i ogranie w lidze. Zostało z nami też paru ważnych zawodników z zeszłego sezonu, którzy są na pewno ważnym aspektem, pomagającym nam w budowie tej drużyny. Każdy by chciał zatrzymać tych zawodników więcej, ale trzeba pamiętać, że to byli zawodnicy wypożyczeni głównie z II ligi i mieli ambicję tam wrócić i powalczyć o miejsce w wyjściowym składzie. 4 liga nie jest na tyle atrakcyjną ligą, żeby tutaj walił każdy drzwiami i oknami. Tak jak trener wspomniał, mamy wiję, żeby zawodników na nowo wychować, żeby Górnik znowu stał wychowankami. Nie patrzymy na to, kto grał kiedyś, jeżeli go nie ma to pracujemy z nowymi ludźmi. Młodym zawodnikom trzeba wpoić naukę, zasady, żeby byli oddani dla klubu, żeby byli zadowoleni, ale żeby klub także o nich dbał. Musimy poświęcić najbliższy czas na spokojne budowanie tego zespołu. Sztab szkoleniowy ma moje zielone światło i wielkie poparcie. Na ten temat rozmawialiśmy już zimą, jeszcze w 3 lidze. Wtedy w drużynie było już kilku wychowanków, ale drużynę oparliśmy na ludziach z zewnątrz. Jak pokazuje przypadek Sokoła Kleczew nasz region jest piłkarsko dosyć słaby i zawodników do 3 ligi trudno jest znaleźć w naszym regionie konińskim.

W ostatnim czasie wylała się duża fala krytyki spowodowana słabymi wynikami w lidze. Czy chciałby się Pan odnieść do negatywnych komentarzy zirytowanych kibiców?

M. Michalski: Kibic ma zawsze prawo oceniać. Ma prawo się wyżalić. Chciałbym tylko, żeby to wszystko mieściło się jednak w granicach rozsądku i żeby ta krytyka była konstruktywna. Nie chcę, by to były bzdury zasłyszane i powtarzane, bo później taka nieprawdziwa historia nabiera siły. W 3 lidze też był taki moment, kiedy na klub też wylała się duża fala hejtu, wówczas także było trudno o punkty. Wtedy wielka fala krytyki spadła na klub i sztab szkoleniowy, że niepotrzebnie ściągaliśmy takich zawodników, że nic nie grają, po co armia zaciężna, lepiej grać swoimi. Potem przyszła seria wygranych, kilka remisów i te same osoby wychwalały tych zawodników i twierdziły, że muszą z nami zostać na kolejny sezon. Ja bym chciał, żeby w tym wszystkim było trochę konsekwencji. Kibic ma swoje prawa, ale proszę też o kredyt zaufania dla tej drużyny. To jest nowa drużyna, która jest od nowa budowana i tak samo jak zimą mimo, że mieliśmy dobrych zawodników to potrzeba czasu, żeby taką drużynę zgrać, żeby stworzyć atmosferę, wpoić jakąś wizję gry co do taktyki. To jest ciężka praca całego sztabu, gdzie to nie jest tylko trening, ale również odprawy, analizy. Dla wielu ludzi to jest nowość, bo w klubach, w których grali nie było czegoś takiego jak taktyka. Tego trzeba się nauczyć i tego nie da się zrobić w ciągu miesiąca. Apeluję i proszę wszystkich kibiców, którzy są z tym klubem niech nie będą tylko kibicami sukcesu, ale niech będą kibicami na dobre i złe. Niestety czasem trzeba zrobić krok wstecz ,żeby potem zrobić dwa w przód. Samym sukcesem jest fakt, że przez pięć lat graliśmy w 3 lidze, gdzie każdy wie jakie były zawirowania wokół klubu. Proszę o ten kredyt zaufania, dać trochę czasu i ocenić za pół roku, za rok. Każdy chce dla tego klubu jak najlepiej. Z tego miejsca chciałbym także podziękować tym kibicom, którzy z trybun wspierają drużynę na każdym meczu, nawet mimo niekorzystnych rezultatów.

Do zakończenia okienka transferowego nieco ponad tydzień. Czy możemy spodziewać się jeszcze jakiegoś transferu last minute?

M. Michalski: Jeżeli sztab szkoleniowy uzna, że jest potrzeba sprowadzenia jakiegoś zawodnika do drużyny, to ja będę się starał, żeby takiego zawodnika, który będzie wzmocnieniem sprowadzić. Cały czas są telefony i kontakty z zawodnikami, głównie spoza regionu, ale tak jak to trener wspomniał nie chcemy za dużo ludzi z zewnątrz ściągać. Jeżeli sztab zdecyduje i zawodnik znajdzie uznanie w oczach trenerów, to ja zrobię wszystko jako prezes, żeby taki zawodnik do nas trafił. Musi być zielone światło od trenerów. Ja nigdy sztabowi nie wtrącałem się w budowę drużyny. Ostateczna decyzja o przynależności zawodnika pod kątem sportowym należy do trenerów. Moją rolą jest tylko uzgodnienie warunków organizacyjnych.

M. Muzykiewicz: Mamy teraz kontuzję u jednego z kluczowych zawodników. Ten status zawodników doświadczonych w tym zespole musi się zgadzać. Jeżeli w przyszłym tygodniu będzie potwierdzenie, że ten zawodnik będzie kontuzjowany przez dłuższy okres czasu, to wtedy w to miejsce będzie trzeba poszukać kogoś doświadczonego. Czekamy na opinię lekarza, wtedy będziemy wiedzieć co robić dalej. Jeśli będzie taka potrzeba, to być może jeszcze jedno nowe nazwisko się w naszym zespole pojawi.

Jakie cele na ten sezon przed drużyną seniorów stawia zarząd klubu?

M. Michalski: Rozmawialiśmy z trenerami przed sezonem, ale jak zawsze wszystko weryfikuje liga. Na pewno nie są to, jak niektórzy mówili, walka o czołowe lokaty czy awans. Nie wiem, kto taki balonik napompował. My od początku mówiliśmy, że po spadku z tej 3 ligi ten sezon będzie taki na uspokojenie, odbudowanie sportowe i finansowe. Chciałbym, żeby to był środek tabeli, ale jak będzie to dziewiąte czy dziesiąte miejsce, to tragedii nie będzie. Ważne, żeby było to miejsce bezpieczne, tak aby ci młodzi zawodnicy mogli się bez jakiejś większej presji ogrywać. My nie odnosimy się tylko do tego sezonu, ale patrzymy dalej – stawiamy sobie cele na dwa, trzy lata do przodu. Chcemy odbudować to na ile się da, na takich fundamentach, jak trener powiedział. Czyli na wychowankach oraz wyróżniających się zawodnikach z regionu. Tak jak mówiłem, zobaczymy i ocenimy, gdzie będziemy za 2-3 lata, a gdzie będą zespoły, które budują na „tu i teraz”, bo my nie budujemy na siłę. Drużynę chcemy budować na zdrowych zasadach, stałych fundamentach, tak by w przyszłości walczyć o powrót do tej 3 ligi. Nie chcemy, żeby znowu dochodziło do sytuacji, w której co rundę musimy wymieniać pół składu, bo to nigdy nie będzie służyło stabilizacji.

M. Muzykiewicz: Dla mnie jako trenera na pewno ważne jest to, żebyśmy znajdowali się w bezpiecznej strefie tabeli, żebyśmy mogli patrzeć do przodu – rozwijać i budować ten zespół. Oczywiście mając z tyłu głowy to, że miejsce w tabeli jest bezpieczne, bo jak będziemy cały czas na styku czy strefie spadkowej, to wiadomo, że wtedy jest presja i buduje się to troszkę trudniej. Miejsce w bezpiecznej strefie daje także możliwość spokojnej pracy nad budową i dawaniem szans młodym zawodnikom bez żadnej obawy o wynik.